Tak wiele osób, zwłaszcza za pośrednictwem wszelkiego rodzaju mediów, zachwalało Unię Europejską i nasze przyszłe w niej członkostwo. Obecnie w Unii jesteśmy już od lat, pytanie tylko czy wyszło nam to na dobre czy na złe. Tak jak wspomniałem – wielu mówi jedynie o zaletach integracji, ale może czas zastanowić się jakie są jej wady? Zacznijmy od początku, od podstawowych argumentów eurosceptyków. Przede wszystkim życie w zbiorowości, zwłaszcza tak dużej jak Unia Europejska sprawia, iż jednostka, która w owej zbiorowości żyje zatraca możliwość uczestnictwa w ustanawiania prawa. Uważa się, iż traci się wówczas indywidualną suwerenność, jest się pod czyimś panowaniem czy też wręcz okupacją, dyktaturą. Tak samo podobno ma się sprawa z Unią Europejską. Państwa, które są jej członkami poniekąd tracą indywidualną suwerenność, muszą podporządkować się temu samemu prawu, które stanowione jest przez resztę państw. Aczkolwiek warto zwrócić uwagę, iż samo państwo także ma prawo ustanawiania prawa, któremu ma podlegać. Tyle tylko, iż zgodnie z zasadami demokracji to większość ma rację. Tak więc, teoretycznie jedno państwo, mniejsze i słabsze, z mniejszymi wpływami i mniejszą siłą może zostać zdominowane przez większą grupę. Przez to zostanie podporządkowane i straci swą wolność. Na takiej pozycji stawiana była Polska przed przystąpieniem do Unii Europejskiej. Czy obawy się sprawdziły? Poniekąd tak – Polska musi jednoczyć się niekiedy przeciw większym i bardziej rozwiniętym krajom by różnego rodzaju rozporządzenia i rezolucje nie godziły w jej interesy. Właśnie tak musiała ona postąpić choćby w kwestii pakietu klimatycznego, aczkolwiek jest to sprawa na zupełnie oddzielny tekst. Doszliśmy więc do wniosku, iż przynależność do większej zbiorowości sprawia, iż członkowie tracą wolność i muszą niekiedy jednoczyć się w mniejszych grupach by walczyć o swoje interesy. Inną wadą integracji jest wspólna waluta. Może nie tyle ona sama, co proces jej wprowadzania. Niestety wiele krajów, w tym również Polska, nie jest na to gotowa, a Unia Europejska (jako instytucja) nie chce dłużej czekać. Co to dla na oznacza? Przede wszystkim wzrost cen, być może spadek wartości pensji (poprzez przewalutowanie jej z polskiego złotego na Euro). Niewiele osób zastanawia się jak poradzi sobie nasza gospodarka i pojedynczy obywatele, raczej stawia się na tak zwane „dobro ogółu” i efekt przyjęcia Euro. Niestety nie wspomina się o samym procesie jego wprowadzania, pierwszych latach z nową walutą i wpływie na ekonomię i gospodarkę kraju. Polska to kraj z długami, co stanie się z nimi gdy przyjmiemy Euro, czy one także zostaną zwiększone, a może zmniejszone? Czy dziura budżetowa zwiększy się czy pozostanie na tym samym poziomie? Niestety na takie pytania nikt nie chce odpowiadać, zasłaniając się brakiem doświadczenia czy też wiedzy w tym temacie. Niestety bez takiej wiedzy, czy choćby prognoz nie możemy podejmować tak ważnej dla naszego kraju, i każdego z nas, decyzji. Pamiętajmy więc, że nie istnieją nie tylko zalety Unii…